Wpisy z okresu: 11.2009


      Odkąd tu przyjechalismy prowadzimy grę słowną pod tytułem;  

                 
Powiedz, cieszysz się ze jesteś w Sverige?



 


  Poniedziałek



ED: Powiedz,  cieszysz się ze jesteś w Sverige? 

JA: Tak, oczywiście! Choć nie rozumiem tego ich narodowego szaleństwa – svinn influensa.  W tv pokazują kolejki obywateli szwedzkich z kolejnych landstingów, którzy będą szczepeni, bo jakiś jeden człowiek zarażony świnska grypą zmarł w Szwecji.  Mówiłeś jednak, że szczepionka nie zabezpiecza ich przed samym  zakażeniem?

ED:  Tak, ich organizmy mają normalnie funkcjonujący uklad odpornościowy, który potrafi zwalczyć infekcje. Jeżeli zachoruje jednak duża liczba ludzi,  wtedy może to zagrozić tym, których układ odpornościowy  nie jest zupłenie  sprawny czyli ludziom; chorym i starym. To wlaściwie ich ma zabezpieczyć to masowe szczepienie przed świńską grypą.

JA; No, tak ale gdyby to tak tłumaczyć społeczeństwu, kto chcialby się zaszczepić. Aż przebiegła ta pomysłowość szwedzka !


Wtorek 
 

JA: Powiedz cieszysz się ze jesteś w Sverige? 



ED: Tak,  choć oni tu wszystko robią  inaczej. Nawet inaczej oceniają wiek  ludzi.  W szpitalu zapytałem szwedkiego lekarza specjaliste;  dlaczego nie stosują u osób z niewydolnością krążenia i migotaniem przedsionków digoksyny . W Polsce ten lek stosowany jest dosć powszechnie. Stosujemy go tylko u osób starszych usłyszałem w odpowiedzi. Wszystko ok, ale pacjent, którego moje pytanie  dotyczyło miał  82 lata. To kiedy tu jest się starym!?

JA; Aż przebiegła ta pomysłowość szwedzka ! 

 Środa



ED: Powiedz, cieszysz się ze jesteś w Sverige? 

JA: Tak  oczywiście, że się cieszę! Zwłaszcza wtedy  gdy zzapisałem się do banku. Podałem tylko imię, nazwisko i personnummer – taki niewinny 10 cyfrowy kod – a oni już wiedzieli gdzie przysłać list z umową. bo jestem skodowany,  a tu oznacza to, że  każdy ( od banku do zwykłego obywatela szwedzkiego)  może wiedzieć gdzie mieszkam- to informacja dla wszystkich. Aż przebiegła ta pomysłowość szwedzka – nazywać taką inwigilacje wolnością! 

 Czwartek

JA; Powiedz, cieszysz się ze jesteś w Sverige? 



ED: Pewno, że się cieszę, choć nie rozumiem tego ich cudownego systemu komputerowego w opiece zdrowotnej, polegającego na zapisywaniu wszystkiego, co dotyczy pacjenta. Piszę się na prawdę wszystko; łacznie z tym ile pacjent stolców oddał w ciągu ostatniej doby, ile wysikał, z kim rozmawiał, co mówił, jak się zachowywał, gdzie się poprzednio leczył,  jakie leki miał przepisane. W systemie jest tak, że   co raz zostalo zapisane  nie moze zostać wykreślone. Można dokonać tylko zapisu, że coś wpisano omyłkowo ale omyłkowy zapis zostaje. Pacjent nie dostaje recept, udaje się do apteki gdzie recepta jest przesyłana elektronicznie. Lek pacjnetowi zaś  zostanie wypisany tylko taki , którego skuteczność w danym przypadku jest sprawdzona, i nalepeij od razu dawke na 4 miesiace, żeby nie musiał zbyt czesto chodzić do lekarza.



JA: Aż przebiegła ta pomysłowość szwedzka ! Gdyby tak przenieść taki system komuterowy do Polski,  co mogłoby się wówczas okazać? 

 Piatek 

ED; Powiedz, cieszysz się ze jesteś w Sverige? 

JA; Oczywiście, ze się cieszę! Kiedy nie włączę TV, to  na szwedzkich kanałach gotują. Gotują wszyscy: piosenkarze, aktorzy, kto tylko występuje w szwedzkiej telewizji gotuje; od jajek, przez sosy, do wyszukanych przystawek. Gotują rano, gotują w południe, gotują popołudniu. Powtarzają przy tym wciąż smorka, nachylając nosy nad garnkami. Ostatnio włączyłem TV o północy i też gotowali. Aż przebiegła ta pomysłowość szwedzka ! Nie wiedziałem, że gotowanie może być receptą na bezsenność.

 Sobota



JA: Powiedz, cieszysz się ze jesteś w Sverige? 

ED: Tak, tak;  ale niech mi ktoś wytłumaczy jak to jest, z tymi ich podatkami w Szwecji. Z pierwszej wypłaty odcięli mi 32 procent a jak tylko zacznę zarabiać więcej, to będą mi odcinać ponad 50 procent! Ja tu przyjechalem godnie żyć i zarobić a nie wspierać cudowny model państwa opiekuńczego. Jeżeli, tak to ma wygladać, to moge się pakować juz teraz! 


JA: Mój drogi pamiętaj jednak, że  z twoich podatków ja mam bezpłatny kurs szwedzkiego.Aż przebiegła ta pomysłowość szwedzka, nieprawdaż!  

Niedziela 

ED; Powiedz, cieszysz się ze jesteś w Sverige? 

JA:
Pewnie, że sie cieszę,  zwłaszcza że  przeciągu kilku dni mam się zastanowić i zdecydować,co chcę robic w Sverige. Do 65 lat zostało mi jescze dużo czasu, jak powiedziała uśmiechając się przez zęby szwedka w biurze pracy. Od 8 miesięcy myślę nad tym, co ja mogę robić w Szwecji. Jak na razie wiem tylko, że  nie chcę robić tego co w Polsce.

ED;  Pani z biura pracy powiedziała, że musisz sobie wybrać coś, z czego bedziesz zadowolony i co lubisz?

JA: Nie wiem czy przebiegła  pomysłowość szwedzka umieściła na   liście zawodów;  leżenie do póżna i nic nie robienie, bo jak na razie to to najlepiej mi wychodzi w Sverige.   

    I tak dzień za dniem, tydzień za tygodniem budujemy swój nowy świat  w szwedzkim kraju, powtarzając jak zaklęcie pytanie: cieszysz się, że jesteś w Sverige i zawsze odpowiedż brzmi – tak. Nawet jeśli czujemy, że jest inaczej,  bo wierzymy, że przyjdzie taki dzień,  w którym to,co zbudowalismy tu będzie na miarę naszych marzeń.  


   Poszedłem na główny deptak  miasta Kungsgatan. Okazało się, że najwięcej  jest tutaj zakładów fryzjerskich i optycznych. Dlaczego akurat to dominuje w topografii miasta,  jeszcze nie wiem. Na razie wszystko, co tutaj widzę nie posiada  dla mnie cech indywidualnych. To jest raczej jeden  obraz, na który składają się:  domy koloru ciemo – czerwonej cegły, na ich tle ludzie, przyroda zwierzęta. Gdyby teraz ktoś poprosił mnie o opis typowego szweda, nie byłbym go w stanie podać.   Zadziwiajace; pani w sklepie, w którym kupuje pieczywo,  ludzie mijani na ulicy,  nawet chłopak na stoisku ze swieżymi rybami nie mają twarzy. Widzę tylko miejsca, sylwetki,  czuję ciepło drugiego człowieka  ale nie widzę go. Ze wszystkich twarzy, które widziałem po przyjeżdzie do Szwecji, zapamiętałem tylko jedną;  kobietę z Skatteverket dlatego, że … mówiła po polsku. Stoje na środku głównego deptaka w mieście i patrzę na wystawę, na której są rozłożone książki. Chciałbym zaraz wejść do środka i poczuć zapach swieżej farby drukarskiej. Wchodzę, ale  kiedy patrzę na litery na okładkach,  z  przerażeniem stwierdzam, że  nic mi nie mówią! Chciałbym je otworzyć wszystkie na raz,  ale przez to, że nie wiem co znaczą litery,  chyba straciłem powonienie, bo czuje tylko zapach świeżych ryb ze stoiska  z  przeciwka. Wychodzę więc i kupuje świeżego dorsza. W drodze do domu zastanawiam się czy nadejdzie kiedyś dzień gdy wejdę do księgarni na Kungsgatan i poczuję znowu zapach farby drukarskiej,  i zobaczę uśmiech na twarzy mijanej  w drzwiach kobiety.

List

3 komentarzy

Mój Drogi!

    Kiedy  opuściliśmy  prom  i zaczęliśmy jechać wzdłuż poludniowo- zachodniego wybrzeża Szwecji, pierwszy obraz jaki zapadł mi w pamieć to – pomnik chłopca na gęsi, która leci. Nie wiedziałem, z której z legen czy podań są te postaci. ­ Próbowałem sobie przypomnieć  coś o gęsiach  ale wszystkie wątki mi sie mieszały. Zastanwiałem się, czego to może być symbol skoro doczekał się pomnika? Może siły człowieka,  który nie potrafiąc sam latać, potrafił zmusić gęś aby uniosła go w niebo. Nagle poczułem, że przypomniały mi się wszystkie bajki i baśnie  z czasów, gdy  byłem dzieckiem, i otwierałem zielona książke z wielkimi obrazkami.  Poczułem jak wtedy; zapach pierników i cepłego mleka, który rozchodził się w całym mieszkaniu.  Dopiero wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo mało wiem o kraju, do którego przyjechałem.  To czego nie znam,  mogę wyjaśnić jedynie poprzez wymyślanie własnych znaczeń. Jak dużo czasu potrzeba będzie, by tą przepaść zapełnić wiedzą.Jadąc dalej zobaczylem kolorowe domki; czerwone, żółte , niebieskie,  pola, lasy i gładż asafltu tak prostą, że aż nudną. Zniknęły z horyzontu wieże kościołów   oraz tabliczki ostrzegające przed kontrola radarową. Dziwne, że świat wokoło może być bez znaków;  krzyża i ostrzeżeń o pomiarze szybkości poruszania się, a jazda samochodem nie przypomina rajdu terenowego z przeszkodami.

   Tak wiele  chciałbym Ci opowiedzieć i opisać, z tego co tu zastałem, kiedy jednak próbuje, uświadamiam sobie, że cały czas mam przed oczami;  dom i wszystko co zostawiłem. Przez dwa tygodnie nie śniło mi się nic, co związane byłoby ze Szwecja, miejscem do którego  w końcu dotarliśmy. W snach  jestem cały czas; w pracy, w domu rodziców w mieszkaniu z Edem – nie przekroczyłem  nawet progu promu, którego  tak bałem się przed wyjazdem a okazało się, że  w trakcie rejsu nie czułem nawet kołysania fal. 
  Tutaj wszystko płynie zupelnie innym rytmem.
Dni są dłluższe, nikt się nie śpieszy.
Przeciwnie mają czas by zchwycać się najdrobniejszymi rzeczmi. Zachwycają się wszystkim co szwedzkie – bo wszystko co szwedzkie jest duktig. Staruszki przystają w sklepie i macają gruszki; “ det är dukig!”. Kobiety w pracy rozmawiają o tym, jakie to w Szwecji są doskonałe gruszki. My też daliśmy się porwać temu szleństwu. Codziennie na stole mamy szwedzkie gruszki. Chciałem usmażć naleśniki z białym serem ale cholera; tu nie mają białego sera.  Zrobiłem więc naleśniki ze smażonymi gruszkami. Chciałem upiec placek ze śliwkami. Prosty paleck z przepisów Zofii; placek na szybko. Jedyne śliwki, które znalazełem w sklepie były zielone i twarde. Za to gruszek było do wyboru, więc na niedziele był placek na szybko z gruszkami i był: duktig(?!). Chciałem ci powiedzieć, że zamieszkaliśmy tu w dzielnicy: Skogenlyckan, co znaczy – szczęśliwy las. Chyba faktycznie jest tu szczęśliwie,  bo wieczorami nikt, nie zasłania okien, tylko zaświeca stojące na parapetach lampki nocne. Nie wiem, co one mają znaczyć. Wygladają  jak małe latarnie, które w ciemności wskazują drogę do domu. Co ranek z mogę patrzeć jak z drzewa, na przeciw mojego balkonu, schodzą wiewiórki.

   Dzisiaj powiał zimny wiatr od morza, zrobiło się chłodno. Jeszcze wczoraj  z Edem pojechałem  na wybrzeże na spacer. Zaprosili nas znajomi Polacy, przyjechali tutaj jak my. Ona jest lekarzem i pracuje w szpitalu a jej mężczyzna  bedzie próbował znależc tu sobie coś na miejscu. Spacerowaliśmy długo patrząc na wodę i snując plany na przyszłość, było  taki zwyczajne, dwie kochajace sie pary i dla nikogo nie miała znaczenia rasa, kolor skóry czy płeć.Mój Kochany Bracie, wiem że nie przeczytasz tego listu bo ja nigdy go nie wyślę ale cały czas mam nadzieje, ze przyjdzie moment,  kiedy też razem będziemy mogli pójść na długi spacer, będziemy długo rozmawiać i będzie tak zwyczajnie, że kiedy zadzwonię, poczuje w Twoim głosie zadowolenie już z samego faktu ze dzwonię jak wtedy gdy dzwonię do Mamy Zofii.    

      ściskam mocno

    Twój Gorszy Brat

  

2 listopada 2009

  

Za oknem jesienna szaruga. Minął tydzień odkąd przyjechaliśmy do Sverige. Ed poszedł pierwszy dzień do pracy. Siedzę przed pustym ekranem monitora. W mieszkaniu jest cicho. Słychać jak deszcz dzwoni o parapety. Telefon milczy głucho, tak  jakbym wraz z wyjazdem przestał istnieć. Przychodzi sms. Jednak nie!  ” Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia”. No tak, kiedy wyjeżdżasz  za granice zamykasz pewne drzwi ale otwierasz inne. Nie mamy jeszcze Internetu, darmowo korzystam z tego, który jest w bibliotece. Swój możemy zamówić jak dostaniemy personnummer, bez tego tutaj nic nie załatwisz, nie istniejesz. Skądś znajomo brzmi zasada numerycznego katalogowania ludzi. Poszliśmy złożyć papiery o nadanie tych numerów  na drugi dzień po przyjeździe. Jesteście małżeństwem zapytała urzędniczką (Polka zresztą!?) i zrobiło się tak zwyczajnie. Trochę urządziliśmy mieszkanie. Nie mamy jeszcze kwiatków w oknach ani nocnych lampek jak  wszyscy Szwedzi ale jest sympatycznie. Poszedłem wyprać pranie do pralni,  bo tutaj nie ma pralek w mieszkaniach tylko zbiorcza pralnia  z;  pralkami, wirówkami i suszarkami. Przy przerzucaniu  prania z pralki do suszarki jakaś Szwedka próbowała mi cos tłumaczyć. Jedyne co, z tego zapamiętałem  to słowo „krympa” , dlatego ze powtarzała je kilka razy dobitnie. Zrozumiałem co to znaczy dopiero, kiedy wyciągnąłem pranie z suszarki. Wszystko skurczyło się o rozmiar.  Diabli wzięli nowe podkoszulki. No tak, nieznajomość języków szkodzi!  Na pocieszenie pozostaje ugotować prawdziwy rósł z makaronem, może zrobi się cieplej i pogodniej w ten listopadowy dzień na nowej drodze życia.


  • RSS