Wpisy z okresu: 2.2010


      W Skogslyckan ciągle pada śnieg. Wieje wiatr. Nie widać wogóle wiewiórek. Coraz mniej jest dróg przejezdnych. Media       ostrzegają; „jeżeli możesz zostań jutro w domu!”. Pogoda oszalała. Mam nadzieję, że wszystko minie  i   samolot       wystartuje    bez problemu. Czas na krótko odwiedzić tych, którzy jeszcze pamietają…


   

   Odkąd znalazłem się w Szwecji słyszałem od wielu osób, że jeżeli chcę nauczyć się języka:” Du måste höra på svenska språk”, czyli muszę dużo słuchać w języku szwedzkim.Włączałem więc telewizję, radio, chodziłem ulicami i słuchałem. Wszystko jednak brzmiało dla mnie obco. Dociarały do mnie  pojedyncze słowa ale nic nie układało się w zdania, nie mówiąc już o myślach. – Potrzeba na to czasu i cierpliwości – pocieszał mnie Ed. Musisz słuchać sagor – doradzali  inni. Sagor, sagor słyszałem wokoło.   Saga po szwedzku to bajka sagor to liczba mnoga.  Zacząłem więc słuchać  tych sagor. Dziwnie wraca się po latach do czasów, gdy w wyobrazni królują;  brzydkie kaczątka, czarodziejska lampa, latający dywan. Jeszcze dziwniej jest, gdy odkrywa się to w zupełnie nowym języku. To tak jakbyś po śmierci ponownie wrócił na ziemię, miał pięć lat,  ale zachował pamięć z poprzedniego życia.  Nie wiesz jak nazwać rzeczy, które widzisz ale dobrze je znasz.  Czy jednak na pewno dobrze je znasz? Czy pamięć  nie odkszałciła ich zanadto. Nidy do tej pory nie zauważyłem, że wszystkie bajki opowiadaja tę samą historie. Co prawda, za każdym razem są inni bohaterowie, inne dekorację,  inna kolejność wydarzeń ale zawsze chodzi o to samo. Czy to jest Brzydkie Kaczątko czy Śpiąca Królewna  wszyscy szukają i dążą do tego samego;  do  szczęścia.  Oczywiście po drodze napotykaja różnego rodzaju przeciwności, czasem bładzą  ale uparcie poszukują  tego, co da im szczęście.  Jakie to podobne do ludzkich losów. One też są jedną wielką niekończącą się sagą w poszukiwaniu szczęścia. Niestety życie to nie bajka,  ciśnie się na usta znane powiedzenie.  Dlatego  czasami kończy się ona dobrze czasami  nie. 
   Czym więcej bajek słuchałem, tym częściej, odnosiłem wrażenie, że   niektóre rzeczy wokół mnie  zaczęły upodabniać się do  tych z bajek. W końcu nowo poznawani tu ludzie, ich losy zaczęły  mi się też układać  w bajki.  
Pierwszy raz  zdarzyło sie to gdy poznałem Hassana. Dołączył do naszej grupy na kursie szwedzkiego( SFI) po miesiącu. Miał na sobie szerokie jensy z krokiem do kolan,  czapkę, która zakrywała szczelnie włosy a kolor jego skóry był tak intensywnie brązowy, że aż czarny. Z początku trudno mi było ocenić jego wiek. Nie mogłem zapamiętać jego twarzy. Zawsze cichy, niewiele mówiący , tak było do czasu gdy palec nauczycielki wskazał na niego  jako mojego patnera w dyskusji  o powodach  bezdomności. 

Saga o chłopcu, co nie został piratem. 

Kiedy ja próbowałem sklecić poprawnie pytanie po szwedzku. On cichym głosem, z czystym szwedzkim akcentem zaczął mi już odpowiadać. Według niego w Szwecji ludzie bezdomi to głównie uchodżcy. Przyjeżdzają tu bez  jakichkolwiek paszportów, pieniędzy, nikogo nie znają, nie wiedzą gdzie sie ruszyć,  co zrobić. Dlatego mieszkają często na ulicy, póki ktoś nie wyciągnie do nich ręki, nie pomoże.  Zapytałem go gdzie tak dobrze nauczył się mówić  po szwedzku? Okazało się, że mieszkał w Szwecji ze swoją mamą. – Co więc robisz na kursie  szwedzkiego dla nowoprzybyłych obcokrajówców? Wówczas  zaczłą mi opowiadać swoją historę. Kiedy przerywałem mu mówiąc, że czegoś nie rozumiem przechodził płynnie na angielski. Hassan pochodzi  z Somali. Gdy się urodził w kraju  trwała wojna. Nie było niczego. Żeby zdobyć jedzenie  trzeba było porywać, żadać okupu lub  zabijać.  Potem razem z matką uciekli z Somali i trafili do Szwecji. Nie mogłem zrozumieć ani po szwedzku ani po angielsku jak to się stało.  Czasem ta nieznajomość języka jest przekleństwem.  W tym jednak przypadku stała się niejako błogosławieństwem i uruchomiła się moją wyobrażnię. Wiedziałem, że jakaś rolę w tych wydarzeniach  odegrał ojciec Hassana, o którym on wypowiadał się bardzo ciepło. Powstała taka oto historia. Hassan  dorastał, i  był już  na tyle duży żeby zostać piratem. Ojciec pragnął jednak dla niego lepszego życia. Przemycił więc jego i matkę przez granice etipską, skąd  za pieniadze pochodzące z okupów za porwane statki, oni przedostali się do Europy. Pewnie tak nie było,  ale  historia ta zrodziła się w mojej głowie  przez słowa Hassana , który śmiejąc się powiedział, że gdyby został w swoim kraju  pewnie byłby piratem. I tak Hassan chłopiec, który nie został piratem trafił do Szwecji. Tutaj żyło mu się dobrze. Kiedy dorósł mama poznała jakiegoś Szweda i zamieszkała z nim. Dla Hasassana zabrakło miejsca w nowym domu. Z dnia na dzień został  na ulicy. Nie załamał, nie upadł. Za ostatnie otrzymane od matki pieniądze  kupił bilet i pojechał do brata ojca do Londynu. Tam żyło mu sie dobrze, pracował w jego sklepie. Był szcześliwy. Miał pieniądze. Przyszedł jednak kryzys. Wuj stracił sklep. Pieniądze Hassana się skończyły. Znowu chopiec, co nie został piratem znalazł się na ulicy. Sprzedał ostatnią drogocenną rzecz, która mu została i wrócił szukać szczęścia do Szwecji. Nie było mu łatwo się przemieszczać ale zawsze jego przepustką do szczęścia było jego pochodzenie. Ono otwierało  granice. Jedyna korzyść z bycia Somalijczykiem – jak mi powiedział. Czym dłużej go słuchałem  tym więcej  go dostarzegałem. Przekonałem się, że jego oczy i uszy słyszały i widziały więcej niż chcą opowiedzieć, że jego uśmiech, mimo psujących się zębów jest szczery;  i dziś już wiem, że tak samo jak ja odycha i pragnie szczęścia.
 
Saga o dziewczynie z odsłoniętą głową.

    Podobnie było z Natalią, właściwie to Nadią. To w moich oczach uchodziła za Natalię. Niestety jeżeli uda mi się zapamietać imię nowo poznanej osoby, z reguły je przekręce. Sądziłem poczatkowo, nie wiedzieć czemu, że pochodzi gdzieś z Albanii a czarne oczy i  szczególny kolor skóry  zawdzięcza domieszcze cygańskiej krwi. Jej bajka narodziła się też w trakcie lekcji SFI a dokładniej  opowiedzi na proste pytanie: – jaki był twój najszczęśliwszy dzień w życiu? Kiedy zaczęła mówić okazało się, że;  na prawdę pochodzi z Iranu, najszczęśliwsza była,  gdy w wieku 16 lat po raz pierwszy zobaczyła twarzą w twarz  mężczyznę innego niż  ojciec. Wtedy zrozumiała, że świat jest inny, niż do tej pory sądziła. Zaczęła studiować i znowu ze zdziwieniem odkryła, że  na świecie większość kobiet nie nosi hidżabu na głowie, bo chustka nie ochroni kobiety przed męskim spojrzeniem. Zapragnęła żyć tam, gdzie będzie mogła chodzić z odsłonietą głową, gdzie niezamężna kobieta może iść z mężczyzną ulicą, i tak znalazła sie w Szwecji. Słuchałem tego, co mówiła i patrzyłem na jej blond pasemka na czarnych włosach, krótką czarną spódniczkę, i wiedziałem, że to dziwczyna z odsłonięta głową. I choć pewnie, jak powiedziała, nigdy nie bedzie mogła już pojechać do swojego kraju, nie zobaczy swojej rodziny,  czuje się szczęśliwa. Chodzi z dumnie podniesiona głową a ta duma zdaje się mówić; patrzcie jaka jestem piękna, patrzcie na moje piękne białe zęby, gładką jedwabistą cerę, patrzcie  jak piękny kształt nadaje ustom gdy coś mówię. Choć ta duma może wydawać się sztuczna, nie ma w niej pychy tylko odwaga.To  dzięki niej pokazała się światu. Inne muzułmanskie kobiety, które chodzą z chustami na głowie nie siadają koło niej. Może przyjdzie jednak taki dzień, gdy jej dowaga  pozwoli im zasiąść przy jednym stole i romawiać. Życzę jej tego z całego serca, tak samo jak tego, by wciąż czuła się szczęśliwa.

 Saga o dziewczynce, co nie wiedziała czego chciała.    

   Ta bajka zrodziła się  nieoczekiwanie. Razem z Edem wybraliśmy się do Olgi. Poznałem ją w dniu wjazdu na promie do Szwecji. Ze swoim chłopakiem również przeporowadzali się  do Szwecji. Jej powolna artykulacja zdradzła jakiś rodzaj niedojrzałości ale wtedy jeszcze nie wiedziałem jakiej. Tamtego wieczoru pomiędzy kieliszkami wypijanego wina powiedziała, że musi rozstać się facetem, z którym tu przyjechała.
  
- Dlaczego? zapytał Ed. 

- Żyłam dotąd  jak we śnie. Pierwszego  roku facet mówi;-  wiesz kochanie wyszedł właśnie taki nowiutki model telefonu Nokia, chciałbym taki. Odpowiedziałam dobrze. Drugiego roku facet mówi, że chce znowu nowy model telefon nokia; – dobrze. Trzeciego roku facet  mówi, że chce znowu nowy model  telefonu nokia; – dobra odpowiadałam. Czwartego roku facet mówi, że chce znowu  nowy model telefon nokia, bo on kocha te przeklęte telefony nokia. Oni sobie wzajemnie wystarczają i nie ma w tym związku miejsca dla nikogo innego. Kiedy przyjechaliśmy, myślałam, że coś się zmieni ale  tutaj po miesiącu znowu usłyszałam, że wyszedł nowy model telefonu Nokia . On nie pomyśli o tym by znależć prace, nie zastanowi się gdzie będzie mieszkało nasze dziecko. Nie tego chciałam, nie taki facet jest mi potrzebny. Więc dobrze gościu – mówię. Kupię ci ten najnowszy model telefonu nokia ale potem zniknij z mojego życia!

- Nie próbowałaś z nim porozmawiać, by coś zmienił?– zapytał Ed – Przecież go kochasz, macie za sobą pięć lat wspólnego życia. Może nie warto wszystkiego od razu przekreślać? Może da się to  naprawić?

Ale ona nie słuchała tego, co mówił Ed, bo przestała już być dziewczynką, która nie wiedziała czego chce.  Wiedziała, że chce  życia bez faceta z nowym modelem telefonu nokia. Zapomniała tylko, że każdy jest odpowiedzialny za to, co oswoi. Wiedziała przecież jaki jest facet z telefonem nokia a mimo to słowo miłość odmieniała we wszystkich przypadkach jak zaklęcie. Czyżby zapomniała,  że słów nie można wypowiadać słów na wyrost, że kocham musi znaczyć kocham, bo inaczej ze szczęścia może się zrobić nieszczeście?
  

Saga o chłopcu, który się bał.

    Jej monolog  przywołał w mej pamięci  własne błędy sprzed lat. Byłem taki sam jak ona. Byłem młody, kiedy się ożeniłem. Przez długi czas  wydawało mi się kocham. Długo powtarzałem, że kocham. Zabiłem w sobie głos, który mówił, że pragnę czegoś innego. Potem wiele razy zastanawiałem,  jak mogłem do tego dopuścić? Jak mogłem się tak pomylić. To nie była pomyłka tylko strach, bo zawsze byłem chłopcem, który się bał. Bałem się co powiedzą inni, co pomyślą inni. Bałem się, że jak nie będę żyć, tak jak wszyscy wokoło, to nie będe żyć. Różnica między mna a Olgą jest taka, że ona nie wiedziała czego chciała. Nie wystarczy bowiem powiedzieć; chce być szczęśliwa. Trzeba precyzyjnie określić, jak to szczęście sobie wyobrażasz. Ja wiedziałem czego chcę ale się bałem. Strach to straszna rzecz; potrafi sprawić: że ludzie,”kochaja się, przytulają się… tylko ze strachu”.  Która z tych niedojrzałości jest gorsza? Kiedy  w końcu zebrałem się na odwagę  i powiedziałem na głos, że  chcę żyć z facetem… za póżno było  na łzy a słowo przepraszam raniło jak sztylet.
Potem gdy spotkałem Eda zapomniałem na chwilę, co to strach. Gdy po jakimś czasie powiedział; – wyjeżdżamy do Szwecji,   mimo że zawsze tego chciałem, znowu stałem się chłopcem, który się boi. Zacisnąłem jednak mocno powieki i choć się bałem, nic nie powiedziałem tylko pojechałem, bo wiedziałem, że tam będziemy mogli żyć, aż do czasu gdy Ed powie; masz kurze stopki pod oczami, a ja mu na to odpowiem; -a ty łysiejesz z przodu mój kochany i będziemy szczęśliwi.
 

   Pod wpływem tych bajkowych opowieści przekonałem się, że wszyscy szukamy tego samego, każdy jednak inaczej.
Dzisiaj szedłem ulicą i po raz pierwszy świat wokoło przemówił do mnie. Mówiły do mnie plakaty na przystankach i pani w sklepie. Ja zaś rozumiałem, co do mnie mówią. Mimo że mówili w języku, którego nie nauczyła mnie mama, ale który poznaje przypominając sobie kto to byli: Ala kot i As. I choć nadal się boję. Wolę nie odpowiadać na pytania z kim przyjechałem, z kim mieszkam.  Wierzę jednak, że przyjdzie taki dzień,  gdy; będę mieć odwagę chodzić z  podniesioną głową jak Nadia, nauczę się podnosić po każdym upadku jak Hassan   i  mówić tylko to,  czego jestem pewien i chcę. Mam tylko nadzieję, że będzie  to zanim w zimowy wieczór drzwi werandy naszego domu nad zatoką otworzą się na morze, wpuszczając do środka mróz, który zaprosi mnie w ostatnia drogę.


  • RSS