Wpisy z okresu: 12.2010


Już niedługo Wigilia. Uszka z kapustą i grzybami w czerwonym barszczu. Zupa grzybowa na śmietanie. Ryba, niestety wobec braku karpi w tej cześci globu, będzie łosoś.  No i… ja z Edem za stołem. Jest  tylko jeden problem. Do stołu powinno się zasiąść, kiedy pojawi się pierwsza gwiazda na niebie. Tylko że tu,  będzie to już w południe. Tak oto cała tradycja wyniesiona z dzieciństwa w Sverige w łeb weżmie…

Zamiast życzeń pocztówka muzyczna dla Wszystkich Czytających i Odwiedzających. To taki utwór, który poprawia nam humory, w te lodowe, północne wieczory ( warto zwrócić uwagę na obrazkach jak nosorożec robi masaż!).
Link do pocztówki w zakładkach „aktualnie czytam, ogladam, słucham” pod hasłem Edyta Gepert.


   Otworzyłem dziś rano okno i od razu poczułem zapach z pobliskich fabryk. Jakby stado skunksów się zwaliło a chciałem wpuści tylko trochę świeżego powietrza. Niestety w tej krainie czystego środowiska jest to nie możliwe. Ostatnio każdy ranek wita mnie tym nieapetycznym aromatem. Podobno to nieszkodliwe. Tak powiadają regionalni szwedzcy politycy. Jakoś nie bardzo w to wierze. Dziwnym trafem w szpitalu, gdzie pracuje Ed, zapadalność na raka trzustki zdecydowanie odbiega od normy. Wszyscy politycy  kłamią więc dlaczego Szwedzi mieliby być pod tym jakimś wyjątkiem. W tym przypadku kłamstwo jest proste do zaakceptowania, bo w przeciwnym wypadku trzeba by zamknąć dwie fabryki drzewne i całe miasto, bo innych pracodawców tu nie ma. Tylko, że mi to śmierdzi, bo każde kłamstwo ma zapach zepsucia, i odbiera chęć do życia tu. 

   Potem chciałem wyjść na zewnątrz ale skutecznie odstraszył mnie ponad 22 stopniowy mróz. Dopiero teraz rozumiem dlaczego zimą tu nikogo nie widać. Nawet jeżeli ktoś chciałby spacerować przy takiej temperaturze, to musi to czynić w światłach nocy, bo dzień trwa tu obecnie raptem trzy godziny, a będzie jeszcze krótszy.

   Pozostaje mi więc siedzieć dziś w domu. Kiedy wróci  Ed  posiedzimy razem, z dala od zimna i ludzi, jak wszyscy tutaj. Cholera! Ten wymarzony szwedzki raj  to jakaś piekielna lodówka. Może nawet i ładna z zewnątrz, pod warunkiem, że nie musisz w niej mieszkać.  My niestety siedzimy w jej wnętrzu i zastanawiamy się: – co tu robimy?!
- Na razie liczymy dni do styczniowych wakacji pod palmami.


   Tak się zastanawiam od rana; czy Mikołaj  jeszcze żyje ?


  • RSS