Wpisy z okresu: 11.2011

SMS

7 komentarzy


Chyba za wcześnie wróciłem do pracy po chorobie. Po mrożnej nocy spędzonej na obserowaniu kicających zajęcy wróciłem zmarznięty do dom. Wziąłem ciepły prysznic i zasnąłem jak dziecko. Obudził mnie sms. Miałem tylko nadzieję, że to nie wiadomość od cichego wielbiciela, który od dwóch tygodni zasypuje mnie rano i wieczór telefonicznymi życzeniami  miłego dnia lub wieczoru,  ściskając, całując przy tym mocno jak tylko może.

” Załatwiaj jak najszybciej swoje sprawy i przyjeżdżaj do mnie. Będziemy znowu dzielić wszystkie problemy przez dwa :-) Miłego dnia, wstawaj śpiochu :-)- przeczytałem słowa Eda.

Gardło bolało mnie jak ropna rana. Kaszel znowu się nasilał.  Czułem opuchęte wargi, na których właśnie pojawiały się bolesne bąble. Włączyłem tv skąd połynął głos bohatera jednej z telenowej; „ człowiek do życia potrzebuje tylko jednego kochania, jeśli tego nie ma trzeba dać mu chociaż nadzieję, a jeśli i jej nie ma trzeba dać mu coś do roboty”. Zawsze się zastanawiam; kto pisze te dialogi.
Muszę zrobić sobie  kąpiel z olejkami z kardamonu, jałowca i czym tylko się da jeszcze, i zastanowić się nad najkrótszą drogą na północ.


   
Od soboty jestem chory, staram się leżeć grzecznie w łóżku. Kaszel męczy mnie tak, że najdrobniejsze krząknięcie rozrywa moje płuca, oskrzela i gardło. Eda niestety nie ma. Dziś wyruszył z północy na południe ale zanim dotrze, minie cała wieczność. Wszystko mnie drażni. Dla uspokojenia nerwów wszedłem do netu, włączyła się reklama. Chcesz wiedzieć ile jeszcze pożyjesz kliknij. Klikam. Odpowiedz na pytania. Odpowiadam; ile mam lat,  co robię, jem , jak śpię i inne pierdoły. Uwaga! Już wiemy ile będziesz żył! Wyślij tylko sms pod nr …a  otrzymasz kod, który wpiszesz  poniżej i też dowiesz się ile będziesz żył. Kur…nic na tym świecie nie ma za darmo. Każdy chce cię tylko wyruchać w imię swojego lepiej!

- Może chciałby Pan dla nas pracować ? – usłyszałem ostatnio rozentuzjazmowany głos w telefonie – Dajemy duże możliwości rozwoju, szybką perspektywę awansu.
- No super,  tylko za ile?
-
 No wie pan na początek oferujemy może mało ale… na tym polu tez próbują ruchania bez mydła!

- Wpadniesz do nas w sobotę ? – zapytała bratowa w piątek wieczorem – mamy rocznice ślubu, posiedzimy razem, wypijemy coś.  
No dzięki! Trzeba było w sobotę popołudniu zadzwonić i zaprosić. Pracuję i nie wybieram się na żadne wspólne siedzenie i picie wódki, żeby komuś poprawić samopoczucie, a co z moim?

- Może po pracy wyskoczymy na piwo? – rzucił ostatnio propozycje Piotrek.
- Sorry, dziś jestem podniety. Wracam do domu.
- Nie?! 
No nie, bo dziś boli mnie głowa , czuje że mam gorączkę. Dwa miesiące kręciłeś przed moimi oczami tyłkiem, hipnotyzowałeś błękitnymi oczami, aż w końcu zdobyłeś się na odwagę, kiedy nie ma żony by zaproponować wspólne wyjście, bo tak ci pasuje. Ale mi dziś nie pasuje!

- To kiedy mam się przenieść na północ skoro jednak zostajesz tam na 3 lata? – zapytałem ostatnio Eda.
- Wiesz musimy to przedyskutować  jak przyjadę.

 

Cholera chce mieć znowu 5 lat i biegać po kolana w morzu suchych liści, po chodniku, czuć zapach ciepłego kakao, podawanego przez mamę do lóżka i zapomnieć że wokoło każdy coś chce ale dla siebie…

 

PS. Miała to być notka radosna o kotach, spadaniu i nie spadaniu na cztery łapy, wreszcie o cudownej jabłoni…ale to zdecydowanie innym razem…


  • RSS