Śnieg pada już trzeci dzień. Wszędzie biało. Zima drogowców znowu zaskoczyła. Mam nawrót szwedzkiej depresji. Nie chce mi się wychodzić z domu. Ed powiedział, że nie  powinieniem panikować.  Dzień trwa przecież ponad osiem godzin a nie dwie jak pod kołem podbiegunowym. Też mi pociesznie. U niego nad morzem nie ma tego białego gówna!  Mam ochotę urżnnąć się  i obudzić wiosną albo stać się rośliną doniczkową, która jest  pielęgnowana,  doglądana, kochana i ma święty spokój,  żyjąc pod szklanym kloszem…